Polska Misja Katolicka
w Memphis, TN

REQUIEM
04-12-2010
 

W końcówce filmu Misja, który pewnie każdy z Was pamięta padają takie mniej więcej słowa: misja tych którzy poginęli żyć będzie w pamięci tych, którzy przyjdą po nich. Tak właśnie interpretowałbym znaczenie pamięci o tych, którzy w Katyniu zginęli w 40 roku jak również pamięć o tych, którzy zginęli w katastrofie lotniczej przedwczoraj.

Słychać głosy, że nic już nie będzie takie samo. Mam wręcz nadzieję i modlę się żeby nie było. Historia, a także religia uczy nas, że śmierć może wydać pozytywne owoce, a tym bardziej śmierć tzlu wielkich ludzi naraz.

Bóg sprawił, że Jezus swoją śmiercią na krzyżu dokonał więcej niż za życia. To samo stało się za przyczyną śmierci wielu męczenników Kościoła, choćby dać przykład tych najbadziej nam współczesnych i bliskich: ojca Kolbego i księdza Popiełuszki. Kto wie, czy w najnowszej historii Ameryki tragiczne śmierci prezydenta Kennediego i Martina Lutera Kinga nie przyniczyniły się do większych przemian niż ich życie.

Otóż wierzę, że wszystko co się na świecie dzieje, dzieje się za wyrokiem Bożym bez względu jak wspaniałe albo jak tragiczne mogłoby się wydarzenie wydawać. I choć często te rzeczy dokonują się tu na ziemi przez ręce ludzi, przez ich geniusz lub głupotę, w wyniku ich miłości albo też nienawiści, przez ich świętość czy przez grzech to Bóg jest Panem historii i choć nam daje zawsze wybór między dobrem a złem to i tak Jego wola w końcu sie stanie.

Niech każdy z nas zastanowi się: co też Bóg chce nam Polakom w tym momencie powiedzieć, jaką lekcję historii daje nam to wydarzenie. To prawda Polska po katastrofie w Smoleńsku już nie będzie taka sama, ale to od nas zależy jakie owoce ta tragedia wyda w przyszłości. Jak zagospodarujemy ten niewyobrażalnie ogromny, bezprecedensowy kapitał uczuć, patriotyzmu i dobrej woli jaki ta tragedia w naszym narodzie wywołała. Oby nasze dzieci jako Polacy mogły być z nas dumne jak my dumni jesteśmy z ofiar Katynia 1940 i 2010.                                        

Obawiam się, że nazbyt się rozgadałem. Wiele przez te dwa dni po katastrofie samolotu napisano, wiele kazań powiedziano z różnych ambon więc zbędnym wydaje się mielenie językiem również tutaj. W obliczu takiej tragedi potrzeba raczej wzciszenia, zastanowienia się w ciszy, modlitwy w zadumie.

 
 

Powrót
Last updated: 04/12/2010