|
W
końcówce filmu Misja, który pewnie każdy z Was
pamięta padają takie mniej więcej słowa: misja tych
którzy poginęli żyć będzie w pamięci tych, którzy
przyjdą po nich. Tak właśnie interpretowałbym
znaczenie pamięci o tych, którzy w Katyniu zginęli w
40 roku jak również pamięć o tych, którzy zginęli w
katastrofie lotniczej przedwczoraj.
Słychać głosy, że nic już nie będzie takie samo. Mam
wręcz nadzieję i modlę się żeby nie było. Historia,
a także religia uczy nas, że śmierć może wydać
pozytywne owoce, a tym bardziej śmierć tzlu wielkich
ludzi naraz.
Bóg sprawił, że Jezus swoją śmiercią na krzyżu
dokonał więcej niż za życia. To samo stało się za
przyczyną śmierci wielu męczenników Kościoła, choćby
dać przykład tych najbadziej nam współczesnych i
bliskich: ojca Kolbego i księdza Popiełuszki. Kto
wie, czy w najnowszej historii Ameryki tragiczne
śmierci prezydenta Kennediego i Martina Lutera Kinga
nie przyniczyniły się do większych przemian niż ich
życie.
Otóż wierzę, że wszystko co się na świecie dzieje,
dzieje się za wyrokiem Bożym bez względu jak
wspaniałe albo jak tragiczne mogłoby się wydarzenie
wydawać. I choć często te rzeczy dokonują się tu na
ziemi przez ręce ludzi, przez ich geniusz lub
głupotę, w wyniku ich miłości albo też nienawiści,
przez ich świętość czy przez grzech to Bóg jest
Panem historii i choć nam daje zawsze wybór między
dobrem a złem to i tak Jego wola w końcu sie stanie.
Niech każdy z nas zastanowi się: co też Bóg chce nam
Polakom w tym momencie powiedzieć, jaką lekcję
historii daje nam to wydarzenie. To prawda Polska po
katastrofie w Smoleńsku już nie będzie taka sama,
ale to od nas zależy jakie owoce ta tragedia wyda w
przyszłości. Jak zagospodarujemy ten niewyobrażalnie
ogromny,
bezprecedensowy kapitał uczuć, patriotyzmu i dobrej
woli jaki ta tragedia w naszym narodzie wywołała.
Oby nasze dzieci jako Polacy mogły być z nas dumne
jak my dumni jesteśmy z ofiar Katynia 1940 i 2010.
Obawiam się, że nazbyt się rozgadałem. Wiele przez
te dwa dni po katastrofie samolotu napisano, wiele
kazań powiedziano z różnych ambon więc zbędnym
wydaje się mielenie językiem również tutaj. W
obliczu takiej tragedi potrzeba raczej wzciszenia,
zastanowienia się w ciszy, modlitwy w zadumie.
|